Źródło: portal wgospodarce.pl
Pomysł, Facebook, biznes, czyli pasja nie umiera nigdy
Z ogniem
„Do Dąbrowicy w gminie Jastków pod Lublinem wjeżdżamy przez malowniczą, bajkową drogę. Wieńczy ją naturalnie uformowany „tunel” z gęstych drzew i krzewów. Ze starej kuźni, która pamięta jeszcze, jak stojący obok XV‑wieczny zamek Firlejów nie był ruiną, wychodzi Tomasz Gomoła, mistrz kowalski, motto z jego strony internetowej: „Zapraszam do mojego świata, zobaczysz tu prace wykute w ogniu”, zaczyna dziwnie rezonować. Wyroby Tomasza zdają się stawiać nas przed uporczywie powracającym pytaniem: „Jak jeden człowiek może tak dowolnie, finezyjnie i oryginalnie wyginać stal?”. Od balustrad, po przepiękne kraftowe noże, miecze, a nawet rycerskie zbroje. Tomasz Gomoła jest nie tylko mistrzem kowalstwa artystycznego, jest też rycerzem, ale nie ratuje księżniczek, nie gromi smoków, za to wraz z resztą drużyny Rycerskiej Reprezentacji Polski skutecznie pognębił reprezentację Niemiec, a nawet Meksyku podczas majowych Mistrzostw Świata Walk Rycerskich na Ukrainie, organizowanych przez Federację IMCF (International Medieval Combat Federation).
Tomasz opowiada o tym wszystkim z wielką pasją, kując na pokaz żelazo, które za kilka godzin stanie się pięknym, wyjątkowym nożem, tak ładnym jak element biżuterii.
Gdyby tak się przyjrzeć temu, co robię, jest to nie tylko kowalstwo, lecz także grawerstwo, jubilerstwo, koronkowa robota wymagająca cierpliwości i polotu. To wszystko składa się na takie renesansowe podejście do mojego zawodu. To ogień jest dla mnie jak pomocnik. On daje mi chleb, zawód, współpracujemy razem – mówi właściciel Pracowni Kowalstwa Artystycznego Tomasz Gomoła. – Kiedy stal się nagrzewa, okazuje się, że jest bardzo plastyczna, bardzo miękka, jak glina. Można w niej rzeźbić. Te moje młotki zamieniają się w moje linie papilarne, kiedy potrafię tę stal kształtować, i to się dzieje na moich oczach. A mimo to potem zamienia się w taką twardą bryłę. Może być jeszcze twardsza, mogę ją zahartować, więc panuję nad tym materiałem dzięki żywiołowi. Ogniowi. Jest to bowiem woda, ogień i stal. I nie ma nic lepszego – mówi Tomasz Gomoła, kowal-artysta.
Choć to człowiek skromny i z tego powodu długo przełamywał się, by założyć swój FanPage na Facebooku i choć szczególnie bliskie mu są pojęcia, jak patriotyzm i tradycja, szybko dostrzegł możliwości jakie daje odpowiednie i umiejętne wykorzystanie mediów społecznościowych. W niedługim czasie przerodziło się to nie tylko w sukces krajowy, ale i – bez cienia przesady – globalny.
Co do mojej popularności na Facebooku… można powiedzieć, że już jestem znany w świecie. Widzę, jakich mam klientów i z każdego kraju. Trzeba pamiętać, że Facebook i Instagram to są po prostu narzędzia, które możemy naprawdę dobrze wykorzystać, zwłaszcza jeśli prowadzimy taką działalność jak ja, typowo artystyczną. Tam mogę zaprezentować swoje produkty. Moi klienci już nie są dla mnie anonimowi. Ja też nie jestem anonimowy dla nich. To daje nam duży komfort w dogadywaniu szczegółów. Poza tym dzięki Facebookowi jesteśmy taką globalną społecznością kowali. Uczymy się od siebie, pomagamy sobie, a czasem nawet odwiedzamy się osobiście i wtedy… kujemy sobie nasze dzieła razem – dodaje Gomoła.
Zobacz film tutaj >












